-
Kategorie
-
Dodane
- Długo na panią czekaliśmy, panno Blake.
.
Teraz i tego mam być pozbawiona. Potarłam czoło i zmierzwiłam włosy, tak aby spadały mi na oczy, przykrywając przynajmniej częściowo Znak. Ze spuszczoną głową, jakbym nie mogła oderwać wzroku od swojej torby, gdzie w nadprzyrodzony sposób pojawił się środek znieczulający, rzuciłam się do wyjścia, które prowadziło na uczniowski parking. A jednak zatrzymałam się tuż za progiem. Przez oszklone drzwi zobaczyłam Heatha, a wokół niego wianuszek dziewczyn, które zalotnie odrzucały włosy, ustawiały się w wystudiowanych pozach, podczas gdy chłopaki z hałasem dodawali gazu, uruchamiając wielkie pickapy i ciężarówki, starając się przez cały czas (przeważnie z miernym powodzeniem) wyglądać bajerancko. Czy ta scena mnie pociągała? Czy mogłabym dokonać t a k i e g o wyboru? Otóż szczerze mówiąc, pamiętam wiele takich chwil, kiedy Heath był naprawdę miły, szczególnie kiedy starał się być trzeźwy. Piskliwe chichoty dziewczyn wwiercały mi się w uszy jeszcze na parkingu. No proszę, Kathy Richter, największa kurewka w całej szkole, udawała, że chce pobić Heatha. Nawet z dużej odległości widać było, że te zapasy to część jej końskich zalotów. A Heath, naiwniaczek, jak zwykle niczego się nie domyślał, tylko stał tam zadowolony i szczerzył do niej zęby. Do diabła, dziś już nic milszego nie może się zdarzyć. Tymczasem mój niebieski volkswagonik garbus rocznik 66 zaparkowany był akurat tam, gdzie oni stali. No nie, nie mogłam do nich dołączyć. Nie mogłam się im pokazać z t y m na czole. Już nie będę należała do tego grona. Nigdy. .
Zrozumiałam więc, że to musi być niebo i Bóg, lecz zdziwiło mnie - bo umysł miałam trzeźwy - że pozostaję wciąż sama i znikąd nie mam przewodników, wszak w Bożej bliskości mieszkają zastępy aniołów i wszelkich świetlistych bytów, l poczułam coś jak wiatr, ni ciepły, ni gorący, który owiał mnie całą jakbym się dostała w pobliże wielkiego powietrznego wiru: odpychała mnie ta siła od światła i była między mną a światłem niewidzialną lecz wyczuwalną granicą, l mimo że chciałam ją przejść i ciągnęło mnie do światła jak nic nigdy przedtem, byłam słaba i nie miałam dość siły. Aż w mojej głowie pojawił się głos, który mógłby być zarówno moim głosem, jak głosem kogokolwiek innego, i rzekł mi ów głos: "To jest czas". Wtedy pojęłam o świecie całą prawdę - że to czas uniemożliwia światłu dotarcie do nas. Czas nas oddziela od Boga i dopóki jesteśmy w czasie, jesteśmy uwięzieni i wydani na pastwę ciemności, l dopiero śmierć nas uwalnia z jego oków, ale wtedy nic nie mamy już do powiedzenia o życiu. Wówczas to ogarnął mnie smutek, chociaż moje oczy widziały cały ogrom światła. Nie pragnęłam niczego innego, jak tylko umrzeć na zawsze, i chyba umarłam, bo nagle wiatr czasu zniknął i ja pogrążyłam się w świetle. A jedyne, co można powiedzieć .
- Mademoiselle. - Wita mnie Damen z idealnym, dźwięcznym francuskim akcentem, uśmiecha się i odsuwa mi krzesło. .
A Jared: „Nie tańczyłem. Napiłem się espresso i opowiadałem im swoją powieść, a wtedy .
- Długo na panią czekaliśmy, panno Blake.
.
-
Losowe
- Patrzył na mnie gdy to mówił. Obserwował wyraz mojej twarzy. .
- Gdybyż to było takie proste! Z pewnością ułożyłabym się z Bogiem i obiecała, że będę grzeczna, byleby nie zmieniał mi szkoły. Zgodą mógłby wycofać ten sprawdzian z geometrii, ale przecież nie prosiłam Go o to, by zmienił mnie w upiora. Najgorsze było to, że muszę zmienić szkołę. Zacząć gdzieś nowe życie, wśród samych nieznajomych, gdzie będę nowa i obca. Zacisnęłam powieki, aby się nie rozpłakać. Szkoła była jedynym miejscem, gdzie dobrze się czułam, koleżanki i koledzy zastępowali mi rodzinę. Zacisnęłam mocno pięści i zacięłam usta by nie płakać. Trzeba robić po jednym kroku, powoli. Od tego zacznę. .
- Nie mogli być gorzej nastawieni do ślubu niż byli teraz. .
- - Mówiłaś że znak Zoey został wzbogacony, ponieważ dokonała czegoś wyjątkowego? - zapytała Babcia znacząco ściskając mi palce. - Wspominała, że została przewodniczącą Cór Ciemności, ale nie powiedziała jak do tego doszło. .
- Podmuch odrzuciÅ‚ go na kilka metrów. Z twarzy spÅ‚ywaÅ‚a strużka krwi. PodbiegÅ‚am do niego. PoÅ‚ożyÂÅ‚am jego gÅ‚owÄ™ na Å‚onie, chciaÅ‚am ukoić jego ból. PoÂwtarzaÅ‚am, że bardzo mi przykro. .
- - A… tak – odparła. Obeszła Raya i stanęła pomiędzy nim a Lucanem. – byłam dziś trochę roztrzęsiona i uznałam, że zanocuję w hotelu, żeby ochłonąć. Lucan przyszedł, żeby mnie powieźć. .
- - Och, tylko kiedyś spróbuj, Sookie - odpowiedział niedbale, po czym odwrócił się, wyjął z kieszeni ostry nóż i zaczął nim otwierać karton z butelkami whisky. - Nie przejmuj się mną. Możesz tu pracować, jak długo chcesz. .
- Niepewna, czy w pokoju nie ma Dabrii, i równocześnie w strachu, że spłonę, jeśli się stamtąd czym prędzej nie wyniosę, wypełzłam z kominka. Dabria zniknęła, ale płomienie już zaczęły lizać ściany i w pokoju kłębiło się od dymu. .
- - Tato! Siadaj z nami! - Dan szarpnął się i złapał oparcie sofy, jakby to było koło ratunkowe. Chwycił miskę prażonej kukurydzy i poklepał puste miejsce na sofie. - Znajdzie się mnóstwo miejsca dla jeszcze jednej osoby! .
- zmienia się system wartości. Nierozsądnie byłoby oczekiwać od kogoś urodzonego .
-
Najlepsze
Konie to nie są duże psy. I nie mają też nic wspólnego z romantycznym dziewczyńskim wyobrażeniem o idealnej przyjaźni ze zwierzęciem, które zawsze będzie was rozumiało. .
Bosaka po pokoju. Z kÄ…ta w kÄ…t. ZrobiÅ‚o jej siÄ™ zimno i potarÅ‚a ramiona, próbujÄ…c siÄ™ rozgrzać.. ZerwaÅ‚ siÄ™ chwiejnie do lotu i wyfrunÄ…Å‚ przez okno. OdwróciÅ‚am siÄ™ do Ivy, nadal nie mogÄ…c wyjść ze zdumienia.. Strachu, które narastaÅ‚o wewnÄ…trz niego, poniżenia, które okazywaÅ‚. PiÄ™knie.. - Wcale nie jesteÅ›my aż tak podobne - zaprotestoÂwaÅ‚am nerwowo. - To, że obie jesteÅ›my rude, nie znaÂczy jeszcze.... FalujÄ…cymi wokół czarnymi wÅ‚osami i byÅ‚a niesamowicie bezczelna.. - Sama?. Niewyobrażalnych cierpieÅ„ nie mogÅ‚am już powstrzymać krzyku.. Poddasze, ale caÅ‚y czas trzymaÅ‚am przycisk od kurtki, na wypadek, gdyby zaskoczyÅ‚ mnie. CzekaliÅ›my, aż nas oÅ›wieci..